|
Blog > Komentarze do wpisu
DoradcyDoradców mieć warto, najlepiej z różnych dziedzin. My mamy ich kilku, oprócz pana Kredytowego, ale tę dwójkę cenimy szczególnie: - Brat Ma wykształcenie budowlańca, co od razu ustawiło go na wysokiej pozycji w hierarchii naszych Doradców. Poza tym jest bratem biologicznym połowy z nas i duchowym drugiej połowy. Młody i pyskaty, co nie bardzo spodobało się agentowi Kamińskiemu (o agencie Kamiński czytaj we wpisie o agencjach). Tak, tak, przedstawiliśmy mu Brata przy okazji pierwszego spotkania z właścicielami i negocjacji cenowych. Nie przypadli sobie do gustu. Brat wytknął agentowi wszystkie niedoskonałości mieszkania („O, i ta rurka do wymiany”, „O, okienko”, „Schowek nieotynkowany”, „No klatka też pierwsza klasa” – o rozwalonym oknie na klatce). Zasugerował też, że właściwie to oni powinni nam dopłacać za to, że się rudery pozbywają. Przesadził. Polubiliśmy Państwa Właścicieli, bo to fajni ludzie i należy im się kasa za ich ładne mieszkanie. Chcieliśmy tylko, by trochę spuścili. Brat jest wygadany. To jego wada i zaleta. W przypadku rozmowy z agentem Kamińskim – zaleta. Inną zaletą jest to, że zna się chłopak na murkach, rurkach i innych budowlanych rzeczach: pomoże nam przy projekcie przeniesienia kuchni. Od razu zapowiedział też, co będzie przeszkadzać przy remoncie. Wadą Brata jako Doradcy jest mała znajomość warszawskich cen nieruchomości, co sprawiło, że miał zbyt duże oczekiwania ws. negocjacji ceny. Brat ma też doświadczenia z mieszkaniem w kamienicach i uważa, że większość to rudery, które tylko sprawiają problemy. Jego zdaniem, powinniśmy mieszkać w bloku - jasno powiedział, że niepotrzebnie wydajemy kasę na takie widzimisię. W końcu zrozumiał, że ciamajdy i tak kupią ruderę, bo im się spodobała i postanowił ratować ich przynajmniej z tych opresji, z których może. Dziękować, dziękować. - Przyjaciółka Nasz Głos Rozsądku i Dobry Duch. Przyjaciółką połowy z nas jest od dawna i tej połowie od niemal równie udziela rad w różnych dziedzinach. Radzić umie. Dodatkowo, tak się akurat szczęśliwie składa, że Przyjaciółka w zeszłym roku wzięła kredyt i nabyła mieszkanie. Czy mogło być lepiej? Na pewno, ale i tak jest dobrze. Perypetie Przyjaciółki - mieszkaniowe i nie tylko - można śledzić na tym blogu. Bo to właśnie on poleciła nam pana Kredytowego i udzieliła szczegółowych instruktarzy ws. - o co pytać przy oglądaniu mieszkań, - jak jest z księgami wieczystymi i innymi papierami, - jak jest z kredytami, - jak jest z remontem. Tak: też remontowała. Panów od remontu (których się boimy), też mamy już zatem poleconych. Uważa, w przeciwieństwie do Brata, że dobrze robimy i że uzyskaliśmy dobrą cenę. Popiera inicjatywę. Naszych Doradców lubimy i ufamy im, dlatego nie raz pojawią się jeszcze na łamach tego bloga. Będą wcinać się do remontu, zakupów i ustawień, odwiedzać kwaterę już po zakupieniu, pocieszać, gdy będziemy mieli dość. Pojawią się też na parapetówie.
wtorek, 13 października 2009, nawlasnym
|
|