|
Blog > Komentarze do wpisu
Kredyt, czyli jak szybko i bez bólu... wydać kupę kasyPodpisaliśmy umowę, wpłaciliśmy zadatek i pół należności dla agencji. Szafa gra. - Dużo już macie za sobą – powiedziała mama połowy z nas. Jasne… Zbieramy właśnie papiery, które trzeba dołączyć do wniosku kredytowego. Trochę tego jest: zaświadczenia z pracy, kosztorysy, umowa, akty notarialne, wypisy z księgi, akt ślubu aństwa właścicieli… Taki zestaw do każdego z banku, które wybraliśmy. Kontrolnie. A spośród tych, które będą reflektować, wyłonimy ostatecznego zwycięzcę, z którym pomęczymy się przez ... lat. Im krócej, tym lepiej. To, co banki różni, to sama oferta kredytowa. Wybierając kredyt, warto wziąć pod uwagę nie tylko marżę, walutę, ogólne warunki umowy (np. możliwość wcześniejszej spłaty). Ale nie tylko. Rozpoczęcie współpracy z bankiem oznacza wydatki i to w dużej mierze w gotówce: - prowizja od kredytu - ubezpieczenie brakującego wkładu własnego (jeśli się nie ma wkładu w wysokości minimum 10 proc. wartości mieszkania) - ubezpieczenie na życie (bank często wymaga wykupienia u siebie) - opłata za okres, gdy bank nie jest jeszcze wpisany do księgi wieczystej (4-6 pierwszych miesięcy) To chyba najważniejsze. Doliczając do tego opłaty dla agencji i notariusza oraz podatek wychodzą nam w górnych granicach… prawie 3 dyszki. Oczywiście, wszystko zależy od banku: jedni prawie nie pobierają prowizji, ale doliczają do każdej raty ponad sto zł różnych ubezpieczeń, inni – jak Nordea – każą zapłacić sobie na początku kilka tysięcy, a później specjalnie nie udziwniają. Tak czy siak, wychodzi kupa kasy. Warto więc mieć dobrego doradcę kredytowego. Naszego pana Kredytowego – poleconego przez Przyjaciółkę – oceniamy na razie na 9 w skali 1-10. Sprawia naprawdę dobre wrażenie, ale czy to tylko wrażenie – przekonamy się w grudniu. I w ciągu ... następnych lat. Kupując mieszkanie w ogóle warto mieć doradców. My mamy niezłych – o nich w następnym wpisie. wtorek, 13 października 2009, nawlasnym
|
|
Jeśli chodzi o wpis do księgi wieczystej na potrzeby banku, u nas załatwili to w niecałe 3 miesiące. Pół roku to naprawdę musiała by być skomplikowana sytuacja.
Załatwienie kredytu nawet przez doradcę w PKO z RnS trwało u nas 2 miesiące (u koleżanki 2,5). Mam nadzieję, że macie dużo więcej niż 3 tyg w umowie przedwstępnej. Kolega kredyt w mBanku we frankach załatwił w 2 tyg (oboje z żoną mieli tam konta). Tak więc co bank to inny termin.
Pozdrawiam.